Udostępnij

Od czterech kadencji nie może przebić się pod obrady Sejmu ustawa, która wyeliminowałaby z rynku żerujących na ludzkim cierpieniu pseudomedyków i oszustów. Projekt ustawy, o którą od lat zabiega środowisko medyczne, złożonej 27 marca przez PiS, czeka na decyzję marszałka Komorowskiego. Czy szarlatani i oszuści nadal pozostaną bezkarni?

Od czterech kadencji nie może przebić się pod obrady Sejmu ustawa, która wyeliminowałaby z rynku żerujących na ludzkim cierpieniu pseudomedyków i oszustów. Projekt ustawy, o którą od lat zabiega środowisko medyczne, złożonej 27 marca przez PiS, czeka na decyzję marszałka Komorowskiego. Czy szarlatani i oszuści nadal pozostaną bezkarni?

pełen tekst – tutaj

Komentarz do artykułu dostarczony przez Pana Leszka Magierę

Witam!

Nazywam się Leszek Magiera – masażysta i fizjoterapeuta od 27 lat i nauczyciel przedmiotu masaż leczniczy od 22 lat.

Jestem całkowicie za uregulowaniem przepisów o działalności medycznej. Ustawa jest konieczna, ponieważ wykluczyłaby przypadkowość w tych zawodach, a posiadanie licencji czy numeru rejestracyjnego wymuszałoby na terapeucie większą odpowiedzialność za swoje czyny.

Obowiązek wykupienia ubezpieczenia OC przy prowadzonej działalności medycznej również byłby swoistą selekcją, ponieważ firmy ubezpieczeniowe ustalałyby wysokość składki w zależności od wykształcenia, posiadanych dyplomów czy certyfikatów i doświadczenia (stażu) terapeuty.

Można by długo rozprawiać nad przyczynami i skutkami problemów poruszonych przez Gazetę Polską, ale wydaje mi się, że najważniejsza jest świadomość, świadomość terapeuty odpowiedzialności za swoje praktyki, jak również świadomość pacjenta, do kogo udaje się ze swoimi dolegliwościami.

Dopóki świadomość Polaków będzie taka, jaka jest, czyli bezkrytyczne podchodzenie do działalności oszołomów, dopóty będą zdarzały się tragedie po ich zabiegach.

Jeżeli pacjent będzie miał świadomość, że korzysta z usług terapeuty, który jest oficjalnie zarejestrowany i ma wykupione ubezpieczenie OC, to będzie w komfortowej sytuacji, że w przypadku „błędu w sztuce” terapeuty będzie mógł skuteczniej dochodzić swoich praw na drodze sądowej niż obecnie.

Problem działalności niewykwalifikowanych terapeutów jest tak stary jak historia masażu, kręgarstwa czy bioterapii, czyli sięga czasów starożytnych. Na przestrzeni wieków działali ludowi uzdrowiciele, tzw. „babki”, „cudowni owczarze” czy „laicy”, których działalność była kontrowersyjna, a mimo to przetrwała do obecnych czasów. Szarlatani, znachorzy, uzdrowiciele, amatorzy, jakkolwiek ich nazwiemy byli i będą, szczególnie w Polsce, gdzie prawo jest wybiórczo przestrzegane.

Przyszło nam żyć w pięknym europejskim kraju, w którym ważniejsze są rozgrywki polityczne rządzących, a nie ich troska o zdrowie obywateli i porządek w każdej dziedzinie życia i gospodarki.

Dopóki służba zdrowia w Polsce będzie traktowana jak piąte koło u wozu, dopóty pacjenci będą korzystali z usług domorosłych terapeutów.

Problem nie dotyczy li tylko uregulowania przepisów o działalności medycznej, ale również całej służby zdrowia, szkolnictwa średniego i wyższego w zakresie fizjoterapii i metod alternatywnych oraz sądownictwa i wielu innych dziedzin.

Co z tego, że przepisy będą regulowały kto może zajmować się praktykami medycznymi, jeżeli oficjalna służba zdrowia jest niewydolna, a w przypadku „błędu w sztuce” terapeuty, pacjent zostanie kaleką do końca życia i przez lata będzie walczył o odszkodowanie czy rentę, a sądy ze względu na znikomą szkodliwość czynu umorzą sprawę lub zasądzą os sprawcy niewielkie zadośćuczynienie na rzecz poszkodowanego.

Szkolnictwo średnie i wyższe, jakie jest wszyscy wiemy. Funkcjonuje m.in. dlatego, że jest trend w kierunku poprawiania statystyki zwiększającej ilość obywateli ze średnim, a szczególnie z wyższym wykształceniem. Polska pod tym względem blado wypada na tle innych krajów europejskich.

Powstało mnóstwo szkół z wydziałami fizjoterapii i masażu, w których ilość słuchaczy czy studentów znacznie przewyższa możliwości tych szkół, pod względem kadrowym, lokalowym i wyposażenia, co odbija się na jakości nauczania. Głównie liczy się zysk placówki i wynagrodzenie nauczycieli, którzy są zmuszani przez władze szkół do przymykania oczu na pewne niedoskonałości uczniów.

Oczywistym jest, że najwięcej wiedzy i doświadczenia człowiek zdobywa w trakcie pracy z pacjentem. Chcąc być dobrym fachowcem – specjalistą należy dużo pracować praktycznie i pogłębiać swoją wiedzę również teoretycznie. Z tym w Polsce też nie jest najlepiej, część terapeutów idzie na tzw. „żywioł”. Wspomnę w tym miejscu program z cyklu „Usterka”, pt. „Masaże” wyemitowany parę lat temu w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych. Program wywołał oburzenie w środowisku masażystów, jak można było ośmieszać ich pracę. Ideą ekspertów (w przeciwieństwie do pracowników stacji realizujących ten program) biorących udział przy realizacji tego programu nie było zrobienie show, tylko przedstawienie pracy masażystów. Eksperci nie zgłaszali zastrzeżeń, co do technik i sposobu masowania. Natomiast program wykazał, że doświadczeni masażyści, jak i początkujący nie przeprowadzają wywiadu z pacjentem, nie znają przeciwwskazań do masażu klasycznego i orientalnego oraz wydłużali czas masażu. Na pytanie pacjentki, czy masaż może szkodzić, wszyscy odpowiadali, że masaż, jeżeli nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi.

Po emisji tego programu wraz z kolegami dr Robertem Walaszkiem i prof. Tadeuszem Kasperczykiem napisaliśmy książkę pt. „Diagnostyka w kinezyterapii i masażu”, dając niejako wykładnię jak powinien przebiegać wywiad z pacjentem, przeprowadzony przez masażystę przed zastosowaniem poszczególnych rodzajów masażu oraz przypomnieliśmy przeciwwskazania do tych masaży.

Niezależnie od tego czy ustawa wejdzie w życie w najbliższym czasie czy za 22 lata, nie zmienia to mojego przekonania, że najważniejsza jest świadomość odpowiedzialności za swoje czyny praktykującego terapeuty i pamięć o zasadzie primum non nocere – po pierwsze (przede wszystkim) nie szkodzić.

Oczekując na ustawę sejmową proponuję rozpocząć szeroko zakrojoną kampanię reklamową (media, stowarzyszenia fizoterapeutów i masażystów, kongresy, sympozja, targi, wykłady) na rzecz uświadamiania masażystów i pacjentów.

Pozdrawiam. Leszek Magiera

[page-break]

Komentarz do artykułu dostarczony przez Pana Grzegorza Lewandowskiego

W chwili obecnej na rynku usług medycznych i pozostałych usług, powiedzmy okołomedycznych, związanych z ochroną zdrowia panuje chaos, którego nie udaje się prawnie uregulować.

Póki co.

  • Zawód masażysty może wykonywać w Polsce każdy.
  • Każdy może posługiwać sie tytułem masażysty.

Dla klientów (odnowy biologicznej) nie ma to większego znaczenia – masaż w odnowie biologicznej. 

Dla pacjentów (poradni rehabilitacyjnych) ogromne znaczenie ma jednak fakt kto ten masaż wykonuje. W tym wypadku także dla pracodawcy bo ten jako PZOZ lub NZOZ wyrabia punkty na podstawie umowy z NFZ.
NFZ wymaga zatrudnienia technika masażysty, ten wykonuje masaż na podstawie skierowania od lekarza.

Opisałem dwa mechanizmy sprawnie działające w Polsce.
Jest jeszcze trzeci schemat: to połączenie odnowy biologicznej i masażu leczniczego w prywatnych gabinetach lub innych miejscach na przykład domowej praktyki (na wezwanie).
I tu pojawia sie chyba największy problem i zagrożenie dla pacjenta.
Tego typu praktyka – zabiegi mogą kończyć się niestety fatalnym skutkiem i dla pacjenta i dla masażysty. Jeśli jeszcze ten nie ma świadomości zagrożeń wynikających z nieudolności i braku wiedzy do efekt negatywny zapewniony.
 
I tu przechodzimy na podstawie tego co już napisałem do kilku wniosków, przynajmniej dla mnie istotnych z punktu widzenia lekarza, mianowicie:

  1. zawód masażysty winien być zawodem regulowanym prawnie ustawą, określony powinien być egzaminem państwowym i nadawać tytuł technika masażysty (tak jest, ale podaję to dla ścisłości i konsekwencji wypowiedzi),
  2. każdy inny kto chce zdobyć zawód masażysty-biomasażysty winien po skończonym kursie w ilości na przykład 1000 godzin przystapić do egzaminu, którego wymogi określi MEN lub Departament Szkolnictwa Wyższego przy MZdrowia,
  3. każdy kto już wykonuje zawód masażysty a nie jest technikiem powinien ukończyć kurs uzupełniający w ilości iluś tam godzin i zdać egzamin potwierdzający wiedzę teoretyczną i praktyczną,
  4. kursy tematyczne uzupełniające powinny byc prowadzone w oparciu o ośrodki szkoleniowe zlokalizowane na terenie Polski,
  5. na terenie naszego kraju powinna odbyć się debata poświęcona zawodowi masażysty, debata powinna być prowadzona w gronie osób o największym autorytecie naukowym i doświadczeniu zawodowym i dydaktycznym, celem takiej debaty jest stworzenie między innymi propozycji dokształcania dla w/w grupy oraz stworzenie postulatu oddolnego do laski marszałkowskiej do zmian z zapisie ustawy, która jeszcze nie została poddana czytaniu w Sejmie,
  6. obecnie na terenie naszego kraju nie funkcjonuje jakakolwiek instytucja lub organizacja, której celem byłoby połączenie do wspólnej pracy lub wspólnego wysiłku w/w autorytetów naukowych i dydaktycznych tak by powstała propozycja zapisu ustawowego regulującego zawód masażysty już ostatecznie wraz z zapisem dokształcania i zdawania egzaminu uzupełniającego.

Bardzo proszę wszystkich czytelników o wyrozumiałośc przy czytaniu mojej wypowiedzi – jest tu dużo nieścisłości i tematów do dyskusji, internet nie pozwala bowiem na pełne wyrażenie swojej myśli lub na pełne obiektywne sformułowanie wniosków, zawsze pozostaną niedopowiedziane zdania, dziękuję i pozdrawiam.

Grześ Lewandowski.

[page-break]

Komentarz dostarczony przez Pana Adama Zborowskiego.

Witam
Przepraszam za opóźnienie, ale jestem ostatnio bardzo zajęty.

Artykuł porusza kilka problemów. Połączenie pewnych faktów przez redaktora artykułu jest typową pracą dziennikarską. Trzeba tak opisać, żeby powiało grozą. W tym zakresie artykuł jest dobrze napisany. Myślę, że  wszyscy pamiętamy niedawne nagonki na lekarzy, pielęgniarki, pracowników pogotowia ratunkowego.  W każdym środowisku zawodowym popełniane są błędy. Niestety błędy w zawodach medycznych mogą zakończyć się tragicznie, ale trzeba mieć świadomość, że są one nieuniknione.

Oczywiście zgadzam się z prof. Zbigniewem Śliwińskim co do kwestii ustawy o zawodach medycznych. Rozwiązałaby ona szereg problemów natury prawnej. Ustawa zapewne określiłaby jasno uprawnienia i kwalifikacje wymagane do wykonywania poszczególnych zawodów w tym zawodu masażysty. Uważam jednak, że za kilka lat (gdyby ustawa zaczęła obowiązywać) pojawi się artykuł podobnej treści różnica będzie polegała na tym, że autor nie będzie mógł użyć określenia "szarlatani" ponieważ sprawa uprawnień zawodowych będzie uregulowana. Dlaczego tak uważam? Jest wiele powodów. Po pierwsze, całkiem spora rzesza lekarzy ma nikłe pojęcie na temat masażu, jego działania, wskazań i przeciwwskazań. Wiele razy spotkałem się w swojej pracy ze zleceniem na masaż, który ze względu na dolegliwości pacjenta nigdy nie powinien być zlecony.

Po drugie, lekarz przed wypisaniem skierowania na masaż musiałby zlecić wykonanie dokładnego badania pod kątem wskazań i przeciwwskazań. Trzeba by każdemu potencjalnemu pacjentowi wykonywać badania od rezonansu magnetycznego lub tomografii komputerowej począwszy przez badania laboratoryjne pod kątem krzepliwości krwi, OB, badania specjalistyczne tarczycy, sprawdzić czy nie ma ognisk nowotworowych, osteoporozy i wielu, wielu innych, aż po wywiad, w którym i tak pacjent nie wszystko powie. Jest to niewykonalne. Tak więc zlecenie na masaż wypisane przez najlepszego specjalistę nie daje gwarancji, że nie dojdzie do tragedii. Jednocześnie chcę podkreślić, że moim zdaniem wykonywanie zabiegu bez zlecenia lekarskiego powinno być karalne.

Po trzecie, problem tkwi również w "chorej służbie zdrowia". Jaki jest sens zapisywania się na zabiegi w przychodni jeżeli najbliższy wolny termin do masażysty jest za pół roku? Dlaczego Kasa Chorych nie podpisuje kontraktów o świadczenie usług masażu z prywatnymi gabinetami? Przecież taka weryfikacja kwalifikacji masażysty byłaby o wiele lepsza niż ustawa i dawała by możliwość skorzystania z zabiegów wtedy kiedy one są potrzebne a nie z wielomiesięcznym opóźnieniem. Chory nie musiałby poszukiwać znachorów i uzdrawiaczy. Pacjenci również po trosze sami są sobie winni. Kto broni pacjentowi zażądać od masażysty pokazania dyplomu ukończenia szkoły?

Oczywiście wina leży także po stronie terapeutów.  Często, zwłaszcza niedoświadczeni masażyści (chyba w pogoni za sławą i pieniędzmi) wykonują zabiegi, bo wydaje im się, że jeżeli widzieli jak ktoś to robi, to znaczy, że też potrafią. Przecenianie własnych umiejętności i ludzkich możliwości w połączeniu z brakiem odpowiedzialności i brawurą jest w wielu przypadkach przyczyną tragedii.

Oczywiście jestem zagorzałym przeciwnikiem wykonywania zabiegów przez ludzi nie mających do tego kwalifikacji, ale czy to nie gazety (nie będę wymieniał tytułów) przedstawiają i rozpływają się w zachwytach nad uzdrawiaczami i kręgarzami, zamiast informować o profesjonalnych gabinetach masażu? Czyż nie gazety (zwłaszcza te kolorowe) utwierdzają potencjalnych pacjentów w mylnym przekonaniu, że "masaż jeżeli nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi"? Według tych gazet masaż może wykonywać każdy kto ma dwie ręce, choć też niekoniecznie. To właśnie takie informacje psują opinię prawdziwym fachowcom, rzetelnie wykonującym swój zawód, których na szczęście w Polsce mamy zdecydowaną większość.

Błędy w sztuce medycznej pojawiły się wraz z medycyną i dopóki będziemy stosować zabiegi medyczne, dopóty błędy będą towarzyszyły naszej pracy.

Pozdrawiam
Adam Zborowski

autor: Marcin.Banasinski
link:


Udostępnij

Komentarze

komentarze