Udostępnij

Od pewnego czasu mamy wielki „bum” na salony SPA. Mnożą się jak grzyby po deszczu, co i raz słyszę o powstaniu nowego, takiego salonu kosmetyczno – fryzjerskiego oferującego pełną gamę zabiegów na ciało (m.in. i masaży) ku lepszej jego kondycji i wyglądu…

Od pewnego czasu mamy wielki „bum” na salony SPA. Mnożą się jak grzyby po deszczu, co i raz słyszę o powstaniu nowego, takiego salonu kosmetyczno – fryzjerskiego oferującego pełną gamę zabiegów na ciało (m.in. i masaży) ku lepszej jego kondycji i wyglądu…

Szanowni czytelnicy, masażyści.
Celem tego artykułu nie jest skarżenie się na własny los a raczej jest to poradnik o poszukiwaniu pracy napisany w formie opowiadania, blogu. W tekście tym, zawarte są dość istotne informacje, które pomogą przyszłym adeptom sztuki masażu w poszukiwaniu zatrudnienia np. w salonach SPA. Nie są to informacje książkowe, schematy, ale jest to przewodnik „napisany” przez życie.

Zapraszam do lektury.

Z poważaniem
Marcin Banasiński

Od pewnego czasu mamy wielki „bum” na salony SPA. Mnożą się jak grzyby po deszczu, co i raz słyszę o powstaniu nowego, takiego salonu kosmetyczno – fryzjerskiego oferującego pełną gamę zabiegów na ciało (m.in. i masaży) ku lepszej jego kondycji i wyglądu.

Zainteresowałem się bliżej tym zjawiskiem, chociażby z tego powodu, że jest to alternatywa pracy dla masażystów po kursach (czyli takich jak ja), nie mających (najmniej) tytułu – technika masażysty…. ale oni też tu znajdą pracę.

Zastanawiałem się w jaki sposób najlepiej będzie zebrać te wszystkie informacje. Doszedłem do wniosku, że muszę się tam po prostu zatrudnić. Przede mną więc sporo pracy.

Pytacie zapewne po co mi zatrudnienie w SPA?

Odpowiedź jest prosta. Niektórzy z Was prowadzą własną praktykę i doskonale wiedzą jak to jest z czasem, praktycznie go nie ma, a jak jest to nigdy nie wiadomo kiedy masz człowieku wolne… przecież klienci dyktują nam cotygodniowy program naszego działania…. a tworzenie serwisu pochłania mnóstwo czasu, częste, nagłe wyjazdy (sympozja, pokazy, wywiady, itp) uniemożliwiają zaplanowanie nadchodzących dni.

Praca w SPA daje tę możliwość, że masz harmonogram i możesz planować resztę swojego wolnego czasu, a co najważniejsze zarobisz parę złotych i to w zawodzie który uwielbiasz…. a dodatkowo w moim przypadku – znajdę czas na zajęcie się serwisem i wszelkimi pomysłami propagującymi masaż w Polsce.
Tak, więc postanowiłem się zatrudnić w SPA.

Po raz pierwszy

Pierwsze ogłoszenie wynalazłem aaaby.pl – poszukują masażysty do nowo otwierane SPA w Warszawie. Dzwonię, gdyż podany jest tylko telefon, przedstawiam się i mówię, że w sprawie pracy… bardzo miła pani prosi o przybycie tego i tego dnia o tej i o tej godzinie, tu i tu. Zapisałem. Jadę.

Na pierwszym spotkaniu – rozmowa kwalifikacyjna, oczywiście bez żadnych bajerów, chwytów psychologicznych, sprawdzania zdolności interpersonalnych itp., itd. Po prostu rozmawiamy o tym co umiem, czym się obecnie zajmuję, jakie ukończyłem kursy (trzeba pokazać certyfikaty), i UWAGA – jakie są moje oczekiwania finansowe.

Zapewne nikt z Was nie lubi takiego pytania, bo przecież wiadomo, że my chcemy jak najwięcej, a pracodawca skłonny jest zapłacić jak najmniej 🙂 Konsternacja….. ile mu powiedzieć by było ok!? Bym nie strzelił za wysoko i z pracy nici, ktoś będzie tańszy… za nisko, tez nie, chcę wyciągnąć przecież jak najwięcej. Sięgam po mój wypróbowany sposób, zmieniam trochę tor rozmowy. Pytam – jaka forma zatrudnienia, ile godzin, czy weekendy pracujące itd. Przecież muszę wiedzieć co mnie czeka w nowej pracy, by móc określić swoje wymagania finansowe…nie? Dalej już rozmowa przebiegła gładko, ustaliliśmy, że na początek 2000PLN netto, znaczy do rączki (jak kto woli), oczywiście pełne zatrudnienie – umowa o pracę, z tym tylko że okres próbny 3 miesiące.

Stała gadka, że oddzwonimy po rekrutacji, z zastrzeżeniem, że tylko do tych co będą zaproszeni na drugi etap rozmowy, a raczej spotkanie techniczne, innymi słowy – wykonanie masażu sprawdzającego nasze umiejętności.

3 dni później, otrzymałem telefon z zaproszeniem na wykonanie masażu sprawdzającego.

Ponownie udałem się do salonu, zaopatrzony w strój roboczy, ręczniczek (na wszelki wypadek), krem do masażu. Pojechałem na miejsce, byłem tuz przed oznaczonym czasem. Przebrałem się i gotowy do masażu wstawiłem się przed stół. Pracodawca się położył, miałem masować plecy… i patrzę, a na plecach mojego pacjenta czerwone plamy z białymi bąblami, wygląda na jakąś wysypkę. Pytam się czy był masowany wcześniej, bo przecież nie tylko ja zostałem zaproszony na sprawdzań. Okazało się że tak, masowała go jakaś pani, jakieś 2 godz temu. Pytam grzecznie – jaką oliwką, tutaj pada nazwa (nie będę pisał, bo to kryptoreklama, albo w tym przypadku byłaby to antyreklama), ale mówię mu, że najwyraźniej ma uczulenie na ową oliwkę i, że ja w takim wypadku masować nie będę.

Gość zdziwiony, patrzy na mnie z niesmakiem. Tłumaczę co i jak, dlaczego nie będę masował, wszyscy wiecie o co chodzi. Umówiliśmy się na kolejny termin, za 2 dni.
Przyjechałem, wykonałem zabieg na plecki, pracodawca zadowolony, robota jest!

W tym przypadku nie cieszyłem się zbyt długo, przypadki chodzą po ludziach. Okazało się po jakimś czasie, że pracodawcy wymówili wynajmowane miejsce na salon… przykre ale prawdziwe, pozostałem bez pracy 🙁
Przynajmniej dopóki nie znajdą nowego miejsca, ale przecież to trwa! Mam czas – jakieś 2 miesiące, albo i dłużej. Nie ma co czekać, ponownie sięgam do netu i gazety w poszukiwaniu innego SPA.

Wiecie dlaczego otwierają się SPA i jest to fajny interes?

Po pierwsze dlatego, że coraz więcej ludzi zaczyna dbać o kondycje i ciało, a w Polsce mało jest SPA, a po drugie, takie SPA ma kolosalną pomoc od producentów kosmetyków. To oni inwestując w SPA (współpracując) zdobywają nowe rynku zbytu dla swoich wyrobów. Producenci kosmetyków zapewniają kampanię reklamową dla salonu, szkolenia, urządzenia kosmetyczne, często nawet wyposażenie i oczywiście kosmetyki. Dwie strony mają z tego korzyści.

Po raz drugi.

Tym razem znalazłem ogłoszenie w gazecie – Masażysta poszukiwany, tel XXX XX XX. Dzwonię. Ta sama śpiewka, że ja w sprawie pracy. Dostaje tym razem maila, bym wysłał swoje CV, oni się odezwą. Pytam grzecznie dlaczego nie umieścili adresu mailowego w gazecie? Pani mi odpowiada, że nie spodziewała się takiego ataku telefonicznego i że ona biedna nie daje sobie rady.

Rozumiem sytuację, mówię, że napiszę do niej wiadomość i załączę CV…. o kurcze, myślę sobie, jak mam stworzyć CV związane z masażem?! Wiem, że skoro zainteresowanie jest duże, to CV musi być extra, musi zainteresować przyszłego pracodawcę, musi przebić się przez konkurencję! Siadam do pisania nieszczęsnego CV. Nie idzie mi w ogóle, ciężka sprawa. Myślę sobie, bez doradcy zawodowego – ani rusz.

Wykorzystuje swoje możliwości. Jako osobie niepełnosprawnej (lekki niedosłuch) przysługuje mi prawo do bezpłatnej pomocy od wszelkich stowarzyszeń osób niepełnosprawnych, zresztą finansowanych ze środków UNI. Udaje się tam. Udało się, pomogli, CV już mam. Wysyłam. Trochę późno, ale "lepiej późno niż wcale", jak mawiał mój przyjaciel, który wiecznie się spóźnia.

Po tygodniu dostaje telefon i propozycję spotkania się. Jadę. Jestem o umówionej godzinie, muszę czekać! Widocznie przede mną, ktoś naciągnął przyznany mu czas i wszystko się opóźniło. Nie mogę się denerwować tylko grzecznie czekać, bo przecież to ja potrzebujący…nie? Wychodzi pani, żegnając się poprzednim kandydatem, zapraszając mnie do pokoju.

Wchodzę. Witam się, przedstawiam się, pełna kultura, siadamy. Wszystko tak samo, jak poprzednio, te same pytania, certyfikaty, itd., ale dochodzi nowe pytanie – dlaczego chce pan pracować w SPA? No niby wiem dlaczego, ale mówić jej prawdę (pisałem wyżej, jaka to prawda) czy ściemniać „prawidłowo” wg ustalonych reguł rozmów kwalifikacyjnych? Ha, to jest pytanie!? Wybieram prawdę i mówię co i jak…, że potrzebuje stabilizacji itp., itd. Odpowiedź przeszła bez specjalnego echa.

Nadeszła pora na pytanie, które pada zawsze. Musicie się do niego przygotować, głowę sobie daje uciąć, że takowe padnie – Jakie są pana oczekiwania finansowe? Znowu, mój patent z poprzedniego razu… dowiaduję się, że wolą na współpracę i faktury wystawiane miesięcznie. Mówię (ryzyk – fizyk) 2000PLN netto + 40% od każdego klienta. Zapadła cisza…. czekam na odp, na reakcję mojego pracodawcy. Dostałem odp, że jestem drogi.

Zanim napiszę co było dalej, chwila na moje przemyślenia – nie jestem „świeżakiem”, pracuję w tym fachu 3 lata, przemasowałem setki klientów/pacjentów, mam doświadczenie… trzeba się cenić! Z drugiej strony myślę sobie tak: salony SPA nie są dla tych biednych a raczej tych, jak się potocznie mówi „tych co mają”, więc standardowy masaż plecków kosztuje w granicach 100zł, jak nie więcej.

Szybkie obliczenia – i mam: 2000 zł minus podatek, (faktury trzeba wystawić,nie ma nic na czarno), opłacić ZUS ok. 800zł, 1200 zł w plecy. Zostaje 800zł. Co prawda jest 40% od masażu… Weźmy sobie tak: Stałą kwotę, którą wypłaca mi pracodawca, można pokryć z 20 masaży, a co to jest 20 masaży? W dobrym SPA dla jednego masażysty – max 5 dni i zarobione. Reszta dni pracy, „piątek,świątek i niedziela” pozostaje w kieszeni pracodawcy…. czy nie tak? Co prawda nie całe 100zł, ale 60zł. Policzcie sami!

Wracam do rozmowy. „Udałem” zdziwienie, że jestem drogi i rozstaliśmy się słowami – zadzwonimy do pana, jak się zdecydujemy. Kulturalny uścisk dłoni, dowidzenia i wyszedłem. Raczej tej pracy nie dostanę….. szukam dalej.

[page-break]

Po raz trzeci.

Jak pisałem wcześniej, jestem osobą niepełnosprawną, przynajmniej do takich się zaliczam. Postanowiłem ponownie udać się do stowarzyszenia osób niepełnosprawnych w poszukiwaniu tam pracy. Zarejestrowałem się w dwóch takich stowarzyszeniach. Określiłem jakiej pracy szukam, pozostało czekać.

Nie czekałem długo, za 2 dni dostałem namiary na dwóch pracodawców, poszukujących masażystów.
Dzwonie do pierwszego, okazało się że poszukują do NZOZ i tylko po szkole – technik masażysta. W moim przypadku odpada.
Mam jeszcze drugi telefon, dzwonię, mówię w czymś rzecz. Miła pani (właściwie cały czas odbierają miłe panie) mówi mi, że osoby rekrutującej w tej chwili nie ma i nie wiadomo kiedy będzie. Mówię, że zadzwonię później, powiedzmy za godzinę, pani wyjawia prawdę, że osoba rekrutująca będzie za tydzień – zachorowała. Jestem zdziwiony i to mocno, rekrutują i nie mają kim?! No nic mówię – zdarza się, może jakiś adres mailowy, wyślę CV. Pani adresu nie dała, zapisała w końcu moje nazwisko i telefon, twierdząc, że się odezwą. Nie wierzę, szukam dalej.

Statystyki

Moi drodzy, muszę Wam się przyznać, że lubię zadawać pytania, co zresztą czyniłem i zadawałem je każdemu pracodawcy. Pytania dotyczące statystyki. I czego się dowiedziałem:wiek osób (masażystów) szukających pracy – między 20 – 25 lat

  1. doświadczenie w zawodzie – między 0-1 lat (raczej małe)
  2. wymagania finansowe – między 1200-1500 zł na rękę, były przypadki – od 2000-2500zł
  3. ilość osób poszukująca pracy – mnóstwo, mnóstwo…. setki zgłoszeń. Pracodawcy mają w czym wybierać.

Wniosek – mało osób z doświadczeniem, raczej młodzi, tuż, po szkole kursie. Pracodawcy twierdzą, że masażyści z małym lub też żadnym doświadczeniem, żądają za dużego wynagrodzenia.

Co do spraw wynagrodzenia, zatrudnienia, dowiedziałem się, że na początek owszem może być wynagrodzenie stałe, przez pierwsze 3 miesiące okresu próbnego, ale potem to właściwie tylko prowizja 30-40% od jednego wykonanego zabiegu. Co prawda, dla tych najlepszych, chcących się na dłużej związać z firmą, przyznawane jest za tzw. gotowość stałe, dodatkowe, miesięczne wynagrodzenie.
Forma zatrudnienia – wszelkie możliwe formy, kwestia ugadania się z pracodawcą.

Po raz czwarty

Powróćmy do moich perypetii w poszukiwaniu pracy masażysty.

Google, wpisuję „praca masażysta”, szukam. Znalazłem ciekawe ogłoszenie, podany mail, piszę, dołączam CV i czekam. Po tygodniu mam telefon, umawiam się na spotkanie. Jadę.

Umówiona godzina, nie spóźniłem się. Nie wolno się spóźniać, lepiej nawet wyruszyć znacznie wcześniej i pójść na pobliski spacer, gdyby się było za wcześnie. Z doświadczenia już wiem, że CV, certyfikaty, dyplomy, itd. powinno się mieć ze sobą – MAM!

Wchodzę, witam się, siadamy. Rozmowa bardziej przypomina znane nam rozmowy kwalifikacyjne, podchwytliwe pytania, psychologiczne zagrywki, musisz się człowieku zastanowić co i jak powiedzieć.
np.:

  • czemu z takim doświadczeniem szukam pracy u nich?
  • Co mogę wznieść nowego do ich firmy?
  • Czy szukam pracy na dłużej?
  • Czy boje się nowych wyzwań?
  • Co może pan opowiedzieć o sobie?

Ale nie daje się zbić z pantałyku, brnę dalej. Rozmowa w końcu wchodzi na konkrety, dowiaduję się kogo poszukują. Chodzi o wąską specjalizacje – masaż sportowy, myślę sobie – żaden problem, przecież umiem.

Tutaj dygresja – moim skromnym zdaniem, słuchacze szkół, dobrych kursów, po ukończonym podstawowym szkoleniu z masażu I stopnia (np.: klasyczny) ze swoją umiejętnością wykonywania poszczególnych technik, chwytów i z pomocą odpowiedniej literatury fachowej, posiądą bez większych problemów, wiedzę na temat wykonywania np.: masażu sportowego. Ale tak jak pisałem, to jest moje zdanie!

Na standardowe pytanie – jakie są pana wymagania finansowe? Odpowiedziałem, stosując w/w sposób, że byłbym zadowolony gdyby moje wynagrodzenie nie spadło poniżej 2000PLN (na rączkę) w miesiącu, przy 40 godz, tygodniowym systemie pracy. Zdziwienia nie było, pani zapisała moje wymagania. Porozmawialiśmy jeszcze stosowanych przeze mnie technikach i rozstaliśmy się z informacją, że w ciągu 2 tygodni oddzwonią, oczywiście jeśli będą zainteresowani.

Podsumowanie:

Myślę, że wszystkie rozmowy zmierzały ku jednemu. Szukają stałych pracowników. Chociażby dlatego, że takie SPA inwestuje w pracownika, wysyłając go na szkolenia firmowe, najczęściej prowadzone przez współpracujące z nimi firmy kosmetyczne. Bardzo często żądają od takiego pracownika, podpisania klauzuli lojalności (tzw.lojalki), że będzie on pracował dla firmy przez określony czas. Nawet do 3 lat.

W sumie się nie dziwię, takie szkolenia, np.: masaż bambusami, czy gorącymi kamieniami, tudzież olejami (np.: indonezyjski) kosztuje parę złotych a pracownik ma to „gratis” Dla mało doświadczonego masażysty taka praca w SPA przynosi mu (prócz wynagrodzenia, aby było jak najwyższe!) staż, dodatkowe umiejętności, co wpływa na końcowy rezultat – (poszukiwany przez pracodawców) – doświadczenie.

Czas pracy. Powinien być 8 godz, ale sami wiecie jak to jest. Wiem, ze nie wszystkie weekendy są pracujące, co któryś tam, jest wolny. Kwestia dogadania się z pracodawcą. Natomiast, mogę wam powiedzieć, że statystycznie, najczęstsze godziny pracy masażysty to godziny popołudniowe. Wiadomo dlaczego?!

Zatrudnienie. Tu jest zagwozdka. Nie potrafię Wam powiedzieć, co jest lepsze czy umowa o pracę czy też własna firma. Powiem tak: W SPA pracować będzie jakiś tam czas, resztę wolnego czasu możecie poświęcić albo na swoje hobby, albo na rozkręcanie własnego biznesu, np. masaż własnych klientów. Czy będziecie to robić oficjalnie, czy też nie, w to nie wnikam. Moim zdaniem, własna działalność gospodarcza oferuje większe możliwości zarobienia „paru złotych”.

Co i w jaki sposób można to zrobić… już niebawem, dla ciekawskich będą otwierane nowe działy w serwisie-masazysta.pl – zapraszam.

Wynagrodzenie. To kwestia gustu i możliwości regionalnych. Opisane wyżej wydarzenia dotyczą Warszawy. Zdaje sobie sprawę, że w innych częściach kraju może być inaczej. Ale na miłość boską, nie cencie się za nisko!

Muszę jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że bardzo często osobami rekrutującymi są osoby nie mające nic wspólnego z masażem. Proponuje więc, nie używać technicznej terminologii masażu i wstrzymać się od wszelkich komentarzy dotyczących tej osoby. Cierpliwie i spokojnie wyjaśniamy oraz odpowiadamy na zadawane pytania, nawet wtedy kiedy owe pytania są banalne i nie na miejscu. Sam osobiście dostałem pytanie – Co pan umie? Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą – masować! 🙂

Jak to jest z tą pracą? Pisałem wcześniej, że salony SPA powstają jak grzyby po deszczu, ale mimo to nie jest ich tak dużo, by pomieścić całą załogę, nowych absolwentów tej wspaniałej sztuki jaką jest masaż. Co roku w Polsce jest około 6000 absolwentów, kończących wszelakie kursy i szkoły masażu szuka pracy w tej branży. 6000 osób to ogromna ilość! Nie mówiąc już o absolwentach poprzednich lat, którzy jeszcze tej pracy nie mają.

Zdaje sobie sprawę, że połowa z nich nie ma zamiaru pracować w tej dziedzinie, lub też z rożnych powodów nie che, bądź się jej po prostu nie opłaca. No to nawet gdyby ta liczba zmniejszyła się o połowę, to nadal jest problem.
Absolwenci szkół masażu, które wydają dyplomy – technik masażysta, mają możliwość pracowania w państwowych jednostkach służby zdrowia czy też w NZOZ. Kursanci takich możliwości nie mają. Pozostaje im pracować w SPA lub też na własną rękę. Z tej liczby masażystów, w SPA zatrudni się garstka….a reszta?

„Jaki koń jest, każdy widzi” – Kochani moi, nie bójmy się otwierać działalności gospodarczej! Zdobywajcie doświadczenie, uczcie się nowych technik, doskonalcie te, które już umiecie, bierzcie czynny udział w sympozjach, wykładach czy pokazach.
Na koniec chciałbym powiedzieć – integrujcie się – RAZEM będzie łatwiej!

doświadczeń ciąg dalszy, myślę, że nastąpi…

 

autor: Banasinski
link:


Udostępnij

Komentarze

komentarze