Portret użytkownika Grzegorz

Masaż a mapa termiczna ciała

Masaż a mapa termiczna ciała

Dla wielu masażystów, ten artykuł może być odkryciem przysłowiowej Atlantydy. Chodzi tutaj o tak zwaną mapę termiczną ciała.

Naukowcy, badają różne aspekty fizjologii ciała człowieka. Następnie wnioskują, że skoro występuje gdzieś zaburzenie i odchodzi od normy, to należy zbadać, jaki to ma wpływ na działanie ciała.

Należy zacząć od tego, że niemal każdy uważa, że ciepłota ciała jest tak samo rozłożona w każdym miejscu. Głowa, klatka piersiowa, stopa, teoretycznie wszystko powinno mieć tę samą temperaturę. Niestety nie jest tak i chyba logiczne się wydaje, że palce czy nawet cała kończyna, będzie zimniejsza, niż na przykład miejsce pod pachą. I tutaj można sobie przypomnieć, gdzie wkłada się termometr, by zmierzyć temperaturę ciała, oczywiście pod pachę. Taki klasyczny obraz ciepłoty ciała, będzie dawał nam wskazówki, które miejsca są narażone bardziej lub mniej na wyziębienie. Niestety sprawę trochę komplikuje płeć. Kobieta różni się od mężczyzny rozkładem miejsc cieplnych. Takimi najbardziej ciepłymi miejscami na ciele mężczyzny są: klatka piersiowa, plecy, ramiona. U kobiet jest to już tylko górna część pleców, górna cześć ramion. Oczywiście ciepłota podwyższa się w zgięciach stawów i tam gdzie mięśnie są ocieplane na przykład wewnętrzna część ud. Miejscami, które można nazwać zimnymi u kobiet to: biust, dół pleców i pośladki, brzuch i uda. U mężczyzn takimi zimniejszymi miejscami są okolice poniżej torsu, pośladki, uda i łydki.

Profesjonalni masażyści, lub tacy, co po prostu interesują się bardziej dogłębnie masażem, potrafią wyczuć dłonią różnicę temperatur ciała osoby masowanej. Jest to naprawdę proste, nawet dla laików. Wystarczy przyłożyć dłoń na przykład w okolicę kości krzyżowej i sunąć powoli w górę. Powinniśmy wtedy wyczuć, że okolica pośladków jest wręcz chłodna, natomiast okolica kręgosłupa piersiowego, powinna być bardzo ciepła. Od razu można sobie zadać pytanie, co czuje wtedy osoba, po której kręgosłupie suniemy dłonią. To chyba logiczne, że będzie czuć odwrotnie, czyli w okolicy pośladków zwiększoną ciepłotę naszej dłoni, a w górnej części pleców może odnieść nawet wrażenie chłodnej dłoni.

Masażysta z wyobraźnią już widzi, że miejsce, które jest nazbyt ciepłe, a nie powinno, musi być chore. Natomiast miejsca wyziębione, także pokazują stan patologiczny. Te wyziębienia będą nas najbardziej interesować. Szczególnie powinno to interesować masażystów, którzy chcą zlikwidować napięcia związane ze stresem. To dlatego, że stres, powodując napięcia, zaburza krążenie krwi, czyli de facto, zmniejsza nie tylko ilość „paliwa”, które dociera do tkanek, ale także powoduje cały szereg zmian odżywczych i termicznych. Na mapie termicznej ciała, osoby pod wpływem stresu, drastycznie potrafi się zmniejszyć temperatura w miejscach ciepłych. Rodzi się pytanie, jak można zwiększyć ciepłotę ciała? Oczywiście najprostszym sposobem jest wysiłek fizyczny, ale z różnych względów, nie jest on tym lekiem, który może znieść pewne stany patologiczne.

Żeby pomóc masażem, potrzeba dobrać odpowiednie postępowanie. Zwiększenie ciepłoty ciała może się odbyć tylko poprzez rozluźnienie i dzięki temu poprawę trofiki tkanek. To odżywienie tkanek ma zasadnicze znaczenie w uregulowaniu procesów termicznych. Aby tego dokonać będzie potrzebny odpowiedni rodzaj masażu. Będziemy się tutaj oczywiście obracać w kręgu klasycznym, ale z odpowiednimi technikami. Osobiście, uważam za objaw prymitywizmu, robienie masażu pleców składające się z kilkunastu technik, które powodują u pacjentów raczej wrażenie łaskotania. Masaż klasyczny nie jest sztywnym zbiorem, tylko elastycznym. Setki różnorodnych chwytów, jakie można wykonać, to rezerwuar narzędzi, z których wybiera się kilka do przeprowadzenia odpowiedniego zabiegu. To tak w przypadku, naprawy samochodu przez mechanika. Do silnika potrzebuje on, tylko odpowiedniego zestawu kluczy, nie potrzebuje ich stu. Dla początkujących na przykład, wydaje się, że jeżeli w masażu nie ma oklepywania, to masaż nie jest kompletny. Miałem w wielu przypadkach takie doświadczenia, że można było użyć tylko chwytu głaskania, bo inne z różnych względów były niemożliwe. Robienie tzw. szablonu: głaskanie, rozcieranie, ugniatanie, wibracja i oklepywanie, to totalne nieporozumienie i nierozumienie masażu, oraz jego spłycanie. Takie nieodpowiedzialne używanie technik, w rzeczywistości potrafi zniweczyć leczniczy efekt masażu, a czasem nawet pogorszyć stan. To chyba jasne, że na początku w szkole człowiek uczy się rozróżniać, jak zrobić masaż tonizujący, a jak pobudzający.

Może się wydawać, że trudno jest zrobić masaż rozgrzewająco odżywczy. W rzeczywistości nie różni się on wiele od ugniatania ciasta. Warto sobie przypomnieć, że masaż to nic innego jak różne formy ucisku, dynamicznego i statycznego. Rozcieranie dla mięśni też jest formą ucisku, tak jak głaskanie, różni się tylko stopniem siły, kierunkami. Ruchy proste, okrężne, zygzakowate, faliste, promieniste, to gama narzędzi do uzyskania celu.

Na koniec, mając już rozpracowany ogólnie temat ciepłoty ciała, można zabrać się za masaż uzdrowiskowy. W uzdrowiskach ta sprawa jest bardziej skomplikowana. To dlatego, że zabiegi balneologiczne, szczególnie okłady czy kąpiele borowinowe, powodują drastyczne całościowe przegrzanie organizmu. O ile większość masażystów ma w swoich gabinetach możliwość bardzo trafnej diagnostyki termicznej, to w uzdrowiskach jest to zaburzone. Pacjenci często przychodzą na masaż rozgrzani, sprawiając wrażenie ogólnego równomiernego ocieplenia ciała. Tutaj mamy jeden z tych czynników, które nakazują całkowicie inne podejście do masażu.

Teoretycznie, w uzdrowiskach, wszyscy kuracjusze powinni mieć zmienioną względem normalnej, ciepłotę swego ciała. Większość z nich, codziennie bierze mocno przegrzewające zabiegi, jak na przykład zabiegi borowinowe. Nie dotyczy to tylko momentu tuż po zabiegu, ale całego pobytu w miejscowości uzdrowiskowej. Całodzienny cykl zabiegowy bardziej trwale ingeruje w fizjologiczne mechanizmy. Do tego mamy dodatkowy czynnik, jakim jest mikroklimat. Na przykładzie Horyńca-Zdroju, gdzie mikroklimat ma właściwości obniżające ciśnienie, mamy następny czynnik wpływający trwale podczas pobytu na mechanizmy fizjologiczne. To są te główne czynniki, które bardzo intensywnie wpływają na każdego człowieka, zmieniając jednocześnie całą filozofię masażu.

Należy tutaj zadać pytania. Jakiego sposobu użyć, by uzyskać optymalny efekt, gdy wiemy, że mamy czynniki lecznicze z jednej strony pomagające, a z drugiej przeszkadzające? Dodatkowo, osoby na kuracjach przechodzą szereg różnych zabiegów, które mogą nawet nas masażystów oszukać, że to nasza zasługa, albo wina. Nie zapominajmy, że osoby będące na kuracji mają też drastycznie zmieniony styl życia. Nie mają już domowych obowiązków, czy tych z pracy, które z jednej strony mogą zakłócać leczenie, a z drugiej też nas oszukać, że to nasza zasługa, jaką jest na przykład rozluźnienie, podczas gdy może ono wynikać ze zwykłego odcięcia się od problemów.

Czynniki, które należy dokładniej prześwietlić, czyli element psychologiczny, rola masażysty w tym, będą następne w kolejce do rozpracowania, w związku z masażem uzdrowiskowym. Celem moich dociekań, jest stworzenie optymalnej osnowy zabiegu, która będzie miała optymalny wpływ leczniczy na pacjenta. Następnie postaramy się zgłębić czynniki czysto fizjologiczne. Będzie to tak zwany odczyn uzdrowiskowy, przeciwbólowe oddziaływanie masażu, oraz poprawiające odporność organizmu. Na koniec, wyjdzie z tego nowa idea masażu, oparta na ściśle określonych technikach masażu.

  • w górę
    100%
  • down
    0%