Portret użytkownika Grzegorz

Korzenie współczesnego masażu

Korzenie współczesnego masażu

Jedni słyszą pierwszy raz, takie określenie jak masaż uzdrowiskowy, a inni od razu kojarzą go z masażem wchodzącym w skład leczenia sanatoryjnego. Śmiało można nazwać istotą tego masażu właśnie te czynniki zewnętrzne, które wpływają nie tylko na masaż, ale przede wszystkim na stan osoby masowanej. Już starożytni zauważyli, że ciało należy poddawać specjalnym zabiegom, by je przygotować do innych działań. Czasem, nazywam niektóre przypadki w masażu, bezkrwawymi operacjami. Spowodowane jest to, manualną ingerencją w ciało. Aby taki zabieg mógł się udać, uważano, że ciało musi być rozluźnione, powinno być niemal w stanie letargu. By uzyskać stan idealnego rozluźnienia stosowano ciepłe aromatyczne kąpiele, lub kąpiele w wodach mineralnych, niekoniecznie pachnących. Trzeba na własnej skórze wytestować długą i ciepłą kąpiel, by zobaczyć, jak potrafi ona człowieka osłabić i pozbawić napięć, niestety tylko na jakiś czas. Dlatego, po krótkim odpoczynku, poddawano takiego osobnika w świątyni masażowi. Służyły do tego odpowiednie maści, albo oliwy.

Nie do końca znamy techniczną część masażu świątynnego, nie wliczając odmian Hawajskich, czy też innych orientalnych. Nas interesuje bardziej europejska myśl masażu. Co nie znaczy, że te masaże nie miały podobieństw. Ciekawą wskazówkę, odnośnie technicznej strony wykonywania masażu, daje nam dopiero, albo aż Hipokrates. Uważał on masaż, za jeden z głównych zabiegów leczniczych. Z tym że, dla niego masaż to były głównie pocierania. Ci co zgłębiają historię masażu, wszędzie znajdą to słowo: pocieranie. Ten chwyt, śmiało można nazwać źródłowym dla masażu leczniczego, od niego wzięła się cała gama innych chwytów. Odmiany pocierań, głębszych, czy powierzchownych, wolniejszych lub szybszych, z uciskiem, jedną ręką, lub dwoma, tak naprawdę są źródłem wszelkich chwytów masażu. Warto tutaj zauważyć, że chwyty te będą bardziej oddziaływać na receptory czucia głębokiego. Hipokrates jest uważany za tę osobę, która pierwsza oddzieliła leczenie oparte na obserwacji i logicznym myśleniu, od magicznych rytuałów. Ale, co ciekawe, metody lecznicze nie wzięły się z sufitu, one pochodziły z tego leczenia świątynnego, tyle że zaczęły być udoskonalane. Hipokrates zauważył, że pocierania w stronę środka ciała lepiej oddziałują, niż w drugą stronę. Masaż leczniczy zaczął się różnić od tego, który praktykowali znachorzy właśnie kierunkiem i obserwacją jego działania. Pacjent w oczach medyka przestał być siedliskiem demonów, które nagle mogły zechcieć podręczyć człowieka, a stał się organizmem, który reaguje na otoczenie. Tak doskonaliło się leczenie bodźcowe. Oznacza to, że czynnik zewnętrzny, oddziałujący na ciało, wywoływał efekt wewnętrzny. Na przykład intensywne pocierania kończyny w kierunku serca, wywoływały efekt poprawy krążenia, a także szereg innych reakcji w organizmie. Dlatego właśnie Hipokrates badał i polecał leczenie klimatyczne, przy pomocy kąpieli oraz innych czynników, które wyraźnie oddziaływały na człowieka.

Oprócz pocierań, które rozwinęły się do obecnego masażu medycznego leczniczego, wcelowanego w jednostkę chorobową, Hipokrates wyróżniał drugi rodzaj masażu, nazywany był on namaszczeniem. Często w literaturze można spotkać namaszczania olejami. Kojarzą się one, szczególnie z olimpiadą w Grecji i zawodnikami, którzy przechodzili rytuał namaszczenia. Większości ludzi ten opis niewiele mówi, albo nawet przynosi do wyobraźni jakieś praktyki magiczne. Tymczasem odpowiedź jest bardzo prosta. Namaszczeniem, możemy dziś śmiało nazwać europejską odmianę masażu relaksacyjnego. Okrutnym błędem jest uważanie, że masaż ten polega na głaskaniu. Nadal jest to nacieranie, ale już nienacelowane na jednostkę chorobową, ale bardziej ogólne, rytmiczne, bardzo powolne. W wielu przypadkach, oddziałuje się tutaj, na receptory czucia powierzchniowego. O ile do masażu leczniczego nie powinno się używać w ogóle środka poślizgowego, ewentualnie w śladowych ilościach, to w masażu relaksacyjnym używa się dużo oliwy, najlepiej aromatycznej.

Kwestia masażu składającego się z samych głaskań, jest bardzo trudna. Bowiem pojawia się tutaj sprawa wrażeń seksualnych. Wielokrotnie od pacjentów, którzy nie pod jedną ręką byli, da się usłyszeć słowa, że duża ilość masujących kobiet „zamiast masować, to pieści”. Wiąże się to właśnie z niezrozumieniem historii i idei masażu, który się rozwijał przez tysiące lat, wywodząc się od pocierań, które miały wywołać konkretny widoczny efekt.

Masaż ewoluuje cały czas. Powstały metody bardziej skomplikowane, jak drenaż limfatyczny, masaż segmentalny, cała gama różnych terapii masażem. Mamy dziesiątki odmian masażu.

Z tego bogactwa narodził się problem. Bowiem gdzieś uciekła czysta istota masażu. Pierwotnie masaż był terapią, na pewno nie trwał kilkanaście minut. Na pewno żaden masażysta nie liczył ilości wymasowanych kółek, ani nie patrzył na czas ani książkowe tempo. W dzisiejszych czasach masaż wydaje się być niemal mechaniczny. Określony jest przedział czasowy, tempo, siła nacisku. Masażyści i fizjoterapeuci uczą się mechaniczności, a nie intuicyjnego wyczuwania. Gdy wymasuje się tysiące ludzi, od razu wiadomo, że nie da się człowieka wcisnąć w żaden szablon. Każdy ma inne ciśnienie, może ono nawet podczas masażu skakać. Każdy ma inne napięcie tkanek, inny kształt ciała, inne choroby współistniejące. W zależności od miejsca brania masażu, są inne czynniki zewnętrzne oddziałujące na człowieka. Próba wciśnięcia człowieka w szablon, to jak powrót do szamanizmu, gdzie uważano, że człowiek to tylko worek demonów, które można formułkami wypędzić. Takie współczesne formułki, to szablony medyczne, które są pozbawione idei, jaką zapoczątkował Hipokrates, czyli obserwacja i dostosowanie do pacjenta. Wyższy stopień fachowości, to nie tylko doświadczenie, ale umiejętność obserwacji i dostosowanie czynników leczniczych. Ci przeciętni nigdy nie wybiją się poza szablon.

Na podstawie przedstawionych informacji, widać, że do tej pory naturalne sposoby leczenia przetrwały właśnie w Uzdrowiskach. Nie można ich nazwać szamańskimi, tylko rozpoznanymi, zbadanymi i dostosowanymi do optymalnego wpływ bodźcowego sposobami leczenia. Leczenie drastycznie zaczęło się zmieniać po drugiej wojnie, także uzdrowiskowe. Gdy zaglądniemy w cennik zabiegów, jakie proponowało uzdrowisko w Horyńcu-Zdroju, zobaczymy TYLKO takie zabiegi jak:

Kąpiele: siarczana, borowinowa, radjo słona, gazowo tlenowa, gazowo węglowa, słoneczna. Oraz okłady borowinowe i masaż.

Ten zestaw wygląda naprawdę dość dziwnie dla dzisiejszych fizjoterapeutów, bowiem w uzdrowiskach pracowali głównie lekarze, pielęgniarki, zajmujące się kąpielami, oraz masażyści. Ten zestaw jest niemal źródłowy i wywodzi się z dawnych zabiegów świątynnych. Wtedy osoby chore były poddawane kąpielom, wygrzewaniu na słońcu i masażowi. Dziś, wiele sanatoriów nie ma nic wspólnego z ideą Uzdrowiskową. Proponują zabiegi fizykalne, kinezyterapię, oraz cała gamę innych dziwadeł, do których używa się wibracji, masaży strumieniami wodnymi, czy też lamp zastępujących słońce.

Tutaj śmiało można powiedzieć, że masaż oparty o działanie intuicyjne, nieszablonowe, celowane w jednostkę chorobową, o maksymalnie pierwotnym kształcie, składający się głównie z różnych form nacierań, będzie nosił nazwę masażu uzdrowiskowego. Masaż ten charakteryzuje się szczególnie tymi czynnikami, które są dodatkowe i wpływają na efekt. Mając dziesiątki różnych rodzajów masaży, które mają swoje określone działanie, nie możemy wrzucać do jednego wora tych masaży, które są wspomagane czynnikami zewnętrznymi. Zwłaszcza, że te czynniki mogą mieć nawet większe działanie niż sam masaż. Ten rodzaj masażu ma swoją historię, swoją metodę, oraz jest zamknięty tylko do przestrzeni uzdrowiskowej.

  • w górę
    100%
  • down
    0%

Komentarze

Portret użytkownika Agatonku

Z relacji moich pacjentów

Z relacji moich pacjentów wynika, że szablonowe podejście do masażu występuje przede wszystkim w sanatoriach/uzdrowiskach - odbębnić kilka minut na określonym obszarze, każdego pacjenta tak samo mocno - jedni mają siniaki, inni nie; ewentualnie tak samo lekko - żeby się nie przemęczać. Co nie znaczy, że nie trafiają się w tych opowieściach dobrzy terapeuci, zaskakująco jednak rzadko. Włącznie z historią o tym, że lekarz kierujący na zabiegi nie znał oferty sanatorium...

Ale poza tym artykuł dobry, w pełni się zgadzam z przydatnością zmiany otoczenia dla poprawy skutków terapii.

  • w górę
    50%
  • down
    50%