Portret użytkownika Marcin Banasiński

Klin klinem

Byłem dziś od rana w pracy, tzn jeździłem po klientach i masowałem. Zresztą jak co dzień.

Przy czym, ten dzionek był inny niż wszystkie. Ale zacznijmy od początku.

Pomorskie Sympozjum Masażu w Słupsk 2007 – LINK. Ciekawe czy ktoś z czytających tam był? Zdzisław Drobner przedstawia m.in – kliny. Zainteresowanie moje tak jak i innych było ogromne.

Dalej. 

Ortobionomia, zapewne pojęcie znane już wszystkim (przerabiałem i przerabiam nadal ten temat na serwisie) a jak nie to zapraszam do – LINK. Miałem przyjemność uczestniczenia w tym kursie i nie żałuje. Nauczyłem się tam bardzo dużo i jest mi ta wiedza pomocna. W końcu zamówiłem kliny w firmie Habys w kolorze stołu i dziś właśnie po raz pierwszy miałem je ze sobą „kliny Drobnera”.... tak Habys nazwał ten wyrób.

Wyjaśnię co to takiego i do czego służy. Kliny w kształcie odpowiednim :-) .... stosowane są w terapii rozluźniającej mięśnie oraz w terapii „prostowania miednicy” Ci którzy (wraz ze mną) byli na kursie ortobionomi w Łowiczu, wiedzą o co chodzi. Pan Zdzisław Drobner  (prowadzący owe szkolenie) pokazywał i omawiał szczegóły ich stosowania.

 

Zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z ofertą następnego szkolenia.

 

Przy odrobinie zrozumienia i chęci poświęcenia im, tym klinom, większej uwagi, można czynić cuda. Kliny te podkłada się odpowiednio, pozostawiając klienta w takim ułożeniu na jakiś czas.

Dla mnie to był pierwszy dzień pracy z tym narzędziem. I powiem, że jestem z nich zadowolony i stosowałem je gdzie tylko było to możliwe, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Tam gdzie problem sprawia rozluźnienie, np.: mięśnia czworobocznego, (przestrzeni między łopatkami) kliny są zbawieniem. W myśl zasady ortobionomicznej - działają  rozkurczająco i klient jest zadowolony.

Ciekawe jest jeszcze to, absolutnie się nie zmęczyłem a wręcz przeciwnie czuję się znakomicie, bo zamiast męczyć się nad jakimś mięśniem próbując go rozluźnić, zastosowałem kliny i.... działa! „Klinowanie” wprowadziłem już na stałe do swojej praktyki masażowej. Nie wyobrażam sobie teraz pracy bez klinów. Polecam.

pozdrawiam

Marcin

następny wpis

  • w górę
    50%
  • down
    50%